 Kamil "qam" Przybysz - od niedawna członek organizacji SAYCOM Gamer. Osoba zajmująca się grami od dłuższego czasu odpowiedziała nam na kilka pytań.
Na YouTubie dostępny jest projekt Kamila o nazwie Chranie. Cykl bardzo ciekawych filmików, które są warte obejrzenia. Qam zdradza wiele ciekawostek na temat swoich zainteresowań oraz tego czym się aktualnie zajmuje, bądź zajmować będzie.
Jesteś maniakiem gier. Podobno posiadasz większość konsoli i innych „maszyn” do grania. Jak w ogóle trafiłeś do wirtualnego świata?
Jak to z maniakami bywa, historia jest dość sztampowa – mój brat miał Amigę 1200 za sprawą której rozkwitła moja miłość do gier. Później nastały czasy Atari 65XE, Pegasusa a następnie przedpotopowego peceta z procesorem 486DX na pokładzie. Mam wiele maszynek do grania, ale nie ukrywam, że wciąż poluję na nowe okazy do mojej kolekcji. Obecnie myślę o zniesławionym Jaguarze od Atari.
Od długiego czasu spędzasz wiele godzin przed grami. Masz jakiś ulubiony tytuł?
Wbrew pozorom, jest wiele tytułów, które lubię i cenie. Niedawno namiętnie zagrywałem się w Shanmue oraz Brutal Legend. W swojej bibliotece mam też kilka produkcji, które uważam za najlepsze, ale ich nazwy pozwolę sobie przemilczeć. Będzie bardziej tajemniczo.
A obecnie grasz w coś, czy już raczej nie masz na to czasu?
Fakt, nie mam zbyt dużo czasu, ale dalej gram. To jest nałóg od którego nie ma ucieczki. Obecnie pykam w Split/Second oraz Jet Set Radio. Mam bardzo dużo zaległości i przez wakacje mam zamiar je powoli nadrobić.
Prowadzisz bloga, na którym możemy przeczytać wiele ciekawych tekstów. W pisaniu pomagają Ci umiejętności dziennikarskie, które zdobywałeś przez wiele lat. Na łamach jakich portali publikowałeś swoje artykuły?
W zamierzchłych czasach pisałem, a później kierowałem sekcją PC w nieistniejącym już portalu CWR. Później miałem krótki romans z GameBastards oraz legendarną Valhallą. Zdarzyło mi się również trafić na papier – napisałem dwa teksty dla studenckiego magazynu Semestr. I to cała moja pseudo dziennikarska historia.
A obecnie piszesz dla jakiegoś portalu?
W chwili obecnej można natknąć się na moje artykuły o grach na sprzętowym PCLabie.
Na YouTubie możemy zobaczyć wiele filmików Twojego autorstwa, między innymi dotyczące projektu Chranie. Co przedstawiają Twoje video blogi (bo chyba tak możemy je nazwać)?
Na pewno nie są to vlogi, które z zasady dotykają prywatnego życia. Chranie jest niezależnym programem o grach, który rozwija się wraz z moimi umiejętnościami w tej dziedzinie. Teoretycznie są to recenzje, ale ponieważ lubię do materiału dodać coś ekstra, zazwyczaj całość przeradza się w „szoł”.
Kiedy pierwszy raz nagrałeś swój filmik i odważyłeś się go wrzucić do sieci, aby połowa 13-latków zbeształa Cię w komentarzach, jak to najczęściej bywa?
Bywa różnie. Pierwsze odcinki Chrania zbierały słodko-gorzkie komentarze, ale jakoś specjalnie się tym nie przejąłem. Jestem szczery i dosadny, więc muszę liczyć się z tym, że wszystkim nie dogodzę.
Jak przygotowujesz się do nakręcenia video recenzji? Piszesz scenariusz itp. a następnie przez kilka dni pracujesz nad tym, aby wszystko było dobrze, czy raczej od razu wskakujesz przed kamerę i mówisz swoje?
Każdy odcinek pochłania zbyt wiele pracy, aby całość zrobić spontanicznie. Przygotowuję sobie scenariusz a następnie nagrywam siebie, tworze animacje i zrzucam gameplay. Zazwyczaj kończę produkcję w dwa lub trzy dni.
Ktoś pomaga Ci w realizacji projektu Chranie, czy sam nagrywasz, montujesz i wrzucasz do sieci?
Sam odpowiadam za całą produkcję – nagrania, dźwięk, montaż, animacje itd. Sporadycznie korzystam z pomocy znajomego dźwiękowca oraz mojego dobrego kumpla, który operuje kamerą.
Od niedawna jesteś członkiem organizacji SAYCOM Gamer. Jak trafiłeś do naszej drużyny?
Znowu będzie sztampowo – znajomy polecił mnie znajomemu i jakoś tak wyszło. Na gadu odezwał się do mnie Michał a później odebrałem (bardzo) ważny telefon. Nie łączy się z tym żadna rewelacyjna historia w stylu kina akcji klasy B.
Czym zajmujesz się w naszej organizacji? Wykonałeś już jakieś projekty dla SAYCOMu?
W zasadzie, niczym się nie zajmuje. Do tej pory wykonałem jeden bardzo szybki i pracochłonny projekt, ale na razie nie zdradzę jaki. Myślę, że niedługo sam będziesz mógł się przekonać.
Jak ogólne wrażenia po tak krótkim pobycie w tej organizacji? Podoba Ci się atmosfera tu panująca?
Mogę tylko stwierdzić, że mam do czynienia z kontaktowymi i konkretnymi osobami. Jeśli dane mi będzie pobyć tu dłużej, to może wyrobie sobie bardziej rozbudowane zdanie.
Czy masz już w głowie kolejne pomysły związane z SAYCOMem?
Pewna piosenkarka śpiewała kiedyś: „gdy głowa pełna marzeń (…) wszystko się może zdarzyć”. Parafrazując cytat z kultowego filmu – jasne, że może się zdarzyć. Musi Ci wystarczyć taka enigmatyczna odpowiedź, zobaczymy co przyniesie nam przyszłość.
Planujesz odwiedzić kafejkę, mieszczącą się w Ostrowcu i spotkać się z częścią osób, tworzących projekt SAYCOM Gamer?
Dostałem już zaproszenie imprezę związaną z ponownym otwarciem kafejki. Jeśli organizatorzy zapewnią miłe panie, napoje, dobre jedzenie i sprzęt do grania, to może zdołam ruszyć swoje leniwe cielsko.
Ok! Dzięki za rozmowę.
Trzymaj się!
|